|
Istnieje związek między grupami krwi a podatnością na infekcje, choroby układu krążenia i płuc. Uczeni na podstawie grupy krwi są dziś w stanie przepisać nam odpowiednią dietę czy zalecić ćwiczenia, które uchronią nas przed problemami zdrowotnymi.
Według holenderskich specjalistów osoby z grupą krwi A, B i AB powinny unikać długich podróży samolotem czy wielogodzinnego siedzenia przy biurku. Istnieje bowiem większe prawdopodobieństwo, że w ich żyłach powstaną groźne zakrzepy, które wędrując do płuc, mogą doprowadzić do śmierci. To i kilka wcześniejszych doniesień potwierdzają kwestionowaną dotychczas przez świat nauki teorię jedzenia zgodnie z grupą krwi. W pierwszej swojej książce opublikowanej w Stanach Zjednoczonych w 1996 roku (do dziś ukazało się sześć jego prac) dr Peter D'Adamo z Bastyr University w Seattle przekonywał, że tylko dieta ułożona stosownie do grupy krwi daje gwarancję długiego życia w zdrowiu.
Obserwując tysiące pacjentów, wykazał, że osoby z grupą 0 powinny jeść dużo czerwonego mięsa. Ludziom z grupą A nie służą diety wysokobiałkowe złożone z dużych porcji mięsa, a dobre są dla nich białka roślinne zawarte na przykład w soi i tofu. Produkty mleczne powinny zaś dominować w diecie grupy B. Książka dr. Petera D'Adamo napisana wspólnie z Whitney Catherine "Jedz zgodnie ze swoją grupą krwi" szybko stała się bestsellerem. Przetłumaczono ją na kilkanaście języków, w tym na polski. Miliony ludzi zaczęło szykować posiłki zgodnie z głoszoną przez D'Adamo teorią. Naukowcy podchodzili jednak do jego koncepcji sceptycznie. Zarzucali mu nieuprawnione uogólnienia i brak rzetelnych badań. Dziś będą musieli zmienić zdanie, bo już kilka zespołów naukowców wykazało, że podatność na choroby jest związana z grupami krwi, których rodzaj zależy od tego, czy na powierzchni czerwonych krwinek znajdują się określone białka (oznaczamy je literami A, B, AB), czy ich tam nie ma (0). - Obecność lub brak tych związków musi mieć wpływ na pracę układu krwionośnego - przekonuje Fernando Henpin Yue Cesena z uniwersytetu w Sao Paulo w Brazylii na łamach naukowego czasopisma "Thrombosis research". Uczony wykazał, że ludzie z grupą krwi A i AB są bardziej niż pozostali zagrożeni niedokrwienną chorobą serca. Za nim poszli inni naukowcy. I to właśnie zespół holenderskich specjalistów dowiódł, że u osób z typami krwi A, B i AB częściej niż u obdarzonych grupą 0 występuje tak zwany czynnik V Leiden, odmiana białka odpowiadającego za krzepliwość krwi. W swojej zmutowanej postaci przyczynia się ono do powstawania zakrzepów, które mogą zablokować przepływ krwi w naczyniu krwionośnym. Oznacza to, że ludzie mający grupę A, B i AB są bardziej niż inni podatni na tzw. syndrom klasy ekonomicznej. Nie powinni więc decydować się na długie podróże samolotami czy autobusami, gdzie nie ma miejsca na wyprostowanie nóg. Wcześniejsze badania wykazały, że ryzyko takich zaburzeń zwiększają także dwa inne białka podobne do czynnika V Leiden: czynnik VIII i czynnik Von Willebranda. One także znacznie rzadziej występują u osób z grupą 0. Ci, w których żyłach płynie krew grupy A, narażeni są z kolei na większe ryzyko nowotworów. Japoński badacz Senitiroh Hakomori pracujący na University of Washington jako pierwszy zasugerował, że ich układ odpornościowy nie potrafi rozpoznawać niektórych komórek nowotworowych jako intruzów i dać sygnału do ich niszczenia. A to oznacza, że ludzie ci są bardziej zagrożeni nowotworami złośliwymi. Dotychczas wykazano już zależność pomiędzy tym fenotypem a siedmioma rodzajami nowotworów: żołądka, piersi, trzustki, mózgu, krwi, odbytu oraz jajnika. Zauważono także, że osoby obdarzone grupą 0 zdecydowanie rzadziej zapadają na te groźne choroby. Czy ta zasada dotyczy wszystkich odmian nowotworów, jeszcze nie wiadomo. - Niemal pewne jest jednak, że ludzie z antygenami A, B i AB są też bardziej narażeni na infekcje bakteryjne - przekonuje profesor Robert Seymour z University College London. Na razie wykazano, że u ludzi z typem krwi B częściej występuje błonica. Podczas badań prowadzonych w trakcie epidemii tej choroby, która pojawiła się w Rosji w latach 1993-1994, naukowcy dowiedli, że najczęściej chorowali ludzie właśnie z tą grupą krwi. Posiadacze antygenu AB są z kolei bardziej narażeni na infekcje bakterią Escherichia coli, a jak wykazali tureccy badacze z Uniwersytetu Baskent w Ankarze, typ A bardziej sprzyja infekcjom bakteryjnym Helicobacter pylori, odpowiadającą między innymi za wrzody żołądka, chorobę niedokrwienną serca i zawał, migrenę czy niektóre choroby skórne, jak trądzik. Z wirusami natomiast o wiele gorzej radzi sobie układ odpornościowy osób z grupą 0. Kiedy na Tajwanie podczas epidemii SARS (ostrego zespołu niewydolności oddechowej) w 2003 roku naukowcy z Prince of Wales Hospital Chińskiego Uniwersytetu w Hongkongu badali zarażonych, zaskoczyła ich pewna prawidłowość - wśród chorych przeważali właściciele grupy 0. Naukowcy próbują znaleźć przyczynę zależności pomiędzy grupami krwi, dietą a chorobami. Na razie jedyne wyjaśnienie tej zagadki zaproponował dr Peter D'Adamo. Jego zdaniem tajemnica tych związków tkwi w lektynach, czyli różnorodnych białkach, dostarczanych organizmowi wraz z pokarmem. Lektyny, które budową przypominają niekiedy białka odpowiadające za grupy krwi, prawdopodobnie wpływają na pracę układu odpornościowego. Prowadzą do zlepiania obcych komórek, w wyniku czego stają się one łatwiejszym celem do zniszczenia przez wyspecjalizowane komórki układu odpornościowego. Jeśli jednak osoba z krwią A zje pokarm bogaty w lektynę podobną do białka obecnego na powierzchni krwinek grupy 0, może zaburzyć pracę swojego układu odpornościowego. A to utrudni sprawną walkę z chorobą. - Wiele rodzajów pożywienia zlepia komórki jednych grup krwi, a innych nie, co oznacza, że żywność szkodliwa dla komórek jednej grupy może być korzystna dla komórek innej grupy - przekonuje w swojej książce D'Adamo. Gdy jemy produkty zawierające lektyny, które nie są zgodne z naszym antygenem, kierują się one w takie miejsca, jak nerki, wątroba, mózg czy żołądek. Tam wywołują zlepianie się komórek krwi i poważne dolegliwości, jak na przykład podrażnienie jelit, marskość wątroby czy blokowanie przepływu krwi przez nerki. Niektóre lektyny, na przykład te zawarte w liściach ziela o nazwie szkarłatka, stymulują produkcję białych krwinek, więc mogą prowadzić do pojawienia się białaczki. Lektyny sprawiają też, że szkodliwość substancji rakotwórczych jest wielokrotnie większa dla pewnych grup krwi niż dla innych. Na przykład kiedy osoba z grupą krwi A je konserwowaną żywność, to siła oddziaływania toksycznych azotynów zawartych w niej jest dziewięćdziesiąt razy większa. To dlatego ludzie z grupą krwi A są szczególnie podatni na raka żołądka. Obecnie prowadzi się coraz więcej badań sprawdzających związek pomiędzy grupami krwi a podatnością na choroby, dlatego koncepcja wyjaśniająca rolę lektyn w naszym organizmie już wkrótce powinna zostać zatwierdzona przez największe autorytety naukowe. A wtedy każdy, kto naprawdę będzie chciał zadbać o swoje zdrowie, najpierw powinien wybrać się do ambulatorium. Na badanie grupy krwi. |